Domowy Kościół prezentacja i zaproszenie do wspólnoty.

Domowy Kościół prezentacja i zaproszenie do wspólnoty.

Domowy Kościół to miejsce dla małżeństw, które na poważnie traktują swoje małżeństwo, chcą je rozwijać, pogłębiać i adorować w nim Pana Boga.

Jeśli jesteś katolikiem i ciągle czegoś brakuje w waszym związku, w waszej rodzinie to właśnie Domowy Kościół pomoże odnaleźć wam drogę do szczęścia. Podczas spotkań poznasz małżeństwa, które przeżywają podobne problemy z wychowywaniem dzieci, z trudnościami w wierze czy trudnościami w komunikacji między małżonkami.

Wszystkie troski oddasz we wspólnej modlitwie Jezusowi, która uzdrawia, dodaje sił na codzienne obowiązki i odnawia relacje małżonków. We wspólnocie Domowego Kościoła  działa żywy Jezus i dając swojego Świętego Ducha prowadzi małżonków do Ojca w niebie. Znanych jest wiele świadectw pogłębienia wiary i pięknych nawróceń.

„Jeśli twój małżonek ma kłopoty z wiarą, z modlitwą czy rozmową z tobą to to jest dobra formacja dla waszego małżeństwa. We wspólnocie u innych dostrzeże inne wzorce, uwierzy że sam może doświadczyć Boga, doświadczyć bliskości w małżeństwie i zafascynować się na nowo swoim małżeństwem.

Czasy, w  których żyjemy nie sprzyjają w budowaniu żywych więzi rodzinnych. Jednak nie możemy wszystkiego „zwalić” na czasy i „założyć ręce”. Takie  będą czasy, jakie będą rodziny. Domowy Kościół to wspaniała droga życia dla całych rodzin. Stanowi on odpowiedź na potrzeby dzisiejszych małżonków.

Koniecznie zobaczcie wspaniały film promujący Domowy Kościół i poślijcie go dalej. Jest to okazja, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o istnieniu tej wspaniałej Wspólnoty.”
http://duszpasterstwo.pl/domowy-kosciol-ruch-ktory-przemienia-rodziny

 

Domowy Kościół prezentacja i zaproszenie do wspólnoty.

Trafiona przez piorun – Gloria Polo – Świadectwo cudownego uzdrowienia i spotkania z Panem

Gloria Polo prowadziła życie pełne, szybkie i w dobrobycie. Pewnego jednak dnia nieoczekiwanie Bóg wezwał ją przed swoje oblicze. Została porażona piorunem i jej ciało uległo w większości spaleniu. Poznaj fascynującą historię jej spotkania ze śmiercią, cudownego uzdrowienia i odmiany życia po śmierci klinicznej.

Bóg pokazał jej życie, które duchowo było w rozkładzie. Choć sama uznawała się za świetną osobę. Grzechów nie widziała w swoim życiu, była dobra i miłosierna w swoim mniemaniu. Jezus otrząsnął ją z tych fałszywych przekonań. Zdjął jej łuski kłamstwa z oczu i dał jeszcze jedną szansę.

„Obojętni są letni i Ja ich zwymiotuję!Obojętny nigdy nie wejdzie do Nieba! Obojętny to ktoś, kto przechodzi przez świat i nic go nie obchodzi, nic go nie dotyka, jedynie jego dom i jego sprawy! Twoja śmierć duchowa zaczęła się wtedy, kiedy przestałaś interesować się tym, co się przydarza twoim braciom. Kiedy myślałaś tylko o sobie i o twoim dobrobycie!”.

Na końcu Pan zapytał mnie: „Jakie duchowe skarby Mi przynosisz?” Myślę sobie: „Jakie duchowe skarby ma na myśli?” Stałam przecież przed Nim z pustymi rękami, nie miałam nic, po prostu miałam je opuszczone, nic w nich nie trzymałam ani nic nie robiłam. I w tej chwili słyszę, jak mówi do mnie: „Co z tego, że miałaś dwa mieszkania własnościowe, że jakieś gabinety mogłaś nazwać swoimi? Na co ci się zdało, że uważałaś się za wysoce wyspecjalizowanego stomatologa, który odniósł wiele sukcesów? Przyniosłaś może pyłek ceglanego kurzu z jednego z twoich budynków? Masz może przy sobie swój wypchany portfel albo swoją grubą książeczkę czekową?”

Kiedy następnie zadał mi pytanie: „Co uczyniłaś z talentami, które ci dałem?”, pomyślałam sobie: „Jakie talenty ma na myśli? Co chce przez to powiedzieć?” I nagle zrozumiałam. Uświadomiłam to sobie. Tak, otrzymałam zadanie: szerzyć „Królestwo Miłości”, „Królestwo Boże” i bronić go.Jednak całkowicie zapomniałam, że posiadam duszę, a jeszcze mniej pamiętałam o tym, że otrzymałam również talenty.

Zupełnie nie byłam świadoma, że jednym z tych talentów była zdolność do tego, by być narzędziem Miłosierdzia Bożego, Jego miłosiernej ręki. Nie zdawałam sobie ponadto sprawy, że całe dobro, którego zaniechałam i nie uczyniłam, sprawiało Bogu wielki ból i przysporzyło Mu wiele trosk. On konfrontował mnie z moim życiem:

„Ile dobra mogłaś uczynić dzięki tak wielkim pieniądzom, które wyrzucałaś na kosmetyki. Na co zdały ci się twoje diety, którym się poddawałaś i którymi zamęczałaś swe ciało, powodując bulimię oraz anoreksję? Uczyniłaś z siebie samej i ze swego ciała bożka – „złotego cielca”. Co ci teraz po tym? Robiłaś wiele prezentów, to prawda, ale czyniłaś to tylko po to, aby ci dziękowano, mówiono o tobie, jak jesteś dobra. Swoją dużą ilością pieniędzy manipulowałaś wszystkimi, aby ci wyświadczali przysługi. Powiedz Mi, co teraz przynosisz dla wieczności? Gdy cię ostatnio nawiedziłem bankructwem, nie była to kara, jak myślałaś, lecz błogosławieństwo. Bankructwo to miało cię uwolnić od twego bożka, od twego ‘złotego cielca’, któremu służyłaś. To bankructwo miało cię do Mnie przyprowadzić. Ty jednak buntowałaś się, broniłaś i nie chciałaś opuścić swojej wysokiej pozycji w społeczeństwie, zniżyć się. Klęłaś, pomstowałaś i szalałaś, ty, niewolnica pieniędzy, niewolnica mamony. Sądziłaś, że wszystko potrafisz, że sama możesz uczynić coś swoim wysiłkiem, pilnością i zaangażowaniem. Myślałaś, że potrafisz wszystko lepiej od innych. Nie! Spójrz, ile jest wykształconych osób, absolwentów, którzy tak samo jak ty starali się, a nawet lepiej i gorliwiej, mimo to nie osiągnęli tego samego co ty. Tobie więcej dano i dlatego więcej się od ciebie zażąda.”

Wiedzcie, że musiałam zdać Bogu sprawę z każdego ziarenka ryżu, które zmarnowałam. Z całego jedzenia, które wyrzucałam do kosza. W Księdze życia ujrzałam też, jak kiedyś kiedy byłam jeszcze dzieckiem, a moja rodzina była biedna, moja mama gotowała fasolę. Nienawidziłam tego. Powiedziałam: „Znowu ta przeklęta fasola? Kiedyś będę tak bogata, że nigdy więcej jej nie zjem”.

Kiedy mama wyszła, potajemnie wyrzuciłam fasolę, którą dostałam na obiad. Byliśmy bardzo biedni. Gdy moja matka zobaczyła pusty talerz, myślała, że byłam głodna i dlatego tak szybko zjadłam. Zrezygnowała z własnej porcji, sama nie jadła i oddała mi swoją część, sądziła bowiem, że byłam bardzo głodna. Pan ukazał mi, że pośród osób najbliższych moja matka była tą, która cierpiała głód….

Stałam u bram nieba i piekła
Osobiste świadectwo pani dr Glorii Polo
Trafiona przez piorun
Siostry i Bracia w CHRYSTUSIE PANU:
Pan, nasz Bóg, niech wypełni nas Swoim błogosławieństwem i udzieli nam wszystkim łaski osobistego nawrócenia i zbawienia. Nazywam się Gloria Polo. Jestem kobietą, która doświadczyła śmiertelnego uderzenia pioruna. Tych, którzy wątpią w autentyczność okoliczności mojego wypadku, mogę poinformować, że w kolumbijskim dzienniku „EL ESPECTADOR” z dnia 8 maja 1995 ukazał się o nim
artykuł.

Artykuł ów świadczy o prawdziwości tego zdarzenia. Gdybym nie była przekonana że jest ono pełnym miłości wołaniem Naszego Pana i Boga do osobistego nawrócenia każdego z nas, wówczas nie mogłabym mówić tysiące razy, tysiące tysięcy razy – jak nakazał mi sam Pan – o tym świadectwie wiary.

Miłość naszego Pana do nas ludzi jest tak wielka i niezmierzona, że pozwolił na to, że nie tylko zostało mi dane to mistyczne doświadczenie, ale także na to, że mogę dzielić się nim ze wszystkimi, którzy mogą i chcą mnie słuchać.

Szczerze mówiąc, czy ktoś z Was naprawdę sądzi, że opowiadałabym całemu światu o swoim wcześniejszym życiu, jak na spowiedzi z całego życia, gdybym nie potraktowała poważnie polecenia Pana i nie zaufała Jego słowu?

Zapewniam Was całkiem szczerze, że w przeciwnym razie nikt, naprawdę żaden człowiek na tym świecie nie dowiedziałby się niczego o mnie, o moim wnętrzu, moim duchowym  życiu, moich uczuciach, moim „ego”, o moim społecznym i rodzinnym zachowaniu i środowisku, jak i o mojej osobistej przeszłości, gdyż po prostu zbyt bardzo wstydziłabym się mówić o tym publicznie. Myślę, że wtedy jedynie mój spowiednik wiedziałby coś o tym.

Tak więc posłuszna naszemu Panu wędruję tu i tam, przemierzam wiele zakątków ziemi, by dzielić się z wieloma innymi ludźmi moim przeżyciem – tym wielkim darem Pana. W wielu krajach przyjęto mnie z otwartymi ramionami i prawie zawsze, podczas tych minionych 10 lat, mówiłam o moim doświadczeniu w grupach modlitewnych, w parafiach, wspólnotach klasztornych czy przed inną zainteresowaną publicznością.

Bóg bowiem udzielił mi łaski wielkiej miłości do Kościoła Katolickiego, do którego wspólnoty wiernych mogę i ja się zaliczać. Udzielił mi w darze również łaski posłuszeństwa wobec Niego i autorytetów naszego Kościoła. Wy sami możecie doświadczyć tego daru Boga, przypatrując się wielu pokornym duszom, które pragną słuchać Głosu Pana, brać na poważnie Jego słowa, odmieniać swe życie, nawracać się, wyciągać z tego konsekwencje, budować wiarę chrześcijańską w rzeczywistości współczesnego człowieka, – mówiąc krótko – otwierać Mu swe serce, aby Jego łaska mogła ożywić i zmiękczyć nasze skamieniałe serca.

Pan podąża za nami przez życie niczym natrętny żebrak, stoi na skraju naszej życiowej drogi, spogląda na nas smutno i Swoim łagodnym głosem próbuje nakłonić nas do zawrócenia, do powrotu. Poprzez moje świadectwo wiary w wielu częściach świata nawróciło się wielu ludzi, i to dzieje się nie dlatego, że ja to sprawiam, że jestem taka dobra i przekonywująca. Nie, absolutnie nie. Wszystko to jest jedynie dziełem Bożym, działaniem Jego łaski i owocem Jego Miłosierdzia.

Pełna treść w PDFie!

Obejrzyj świadectwo Glorii Polo wygłoszone podczas pobytu w Polsce.

Gloria Polo trafiona przez piorun spotkanie w Polsce Film ze świadectwem

 

Trafiona przez piorun – Gloria Polo – Świadectwo cudownego uzdrowienia i spotkania z Panem

Lekarz poznał że in vitro zabija dzieci i nie jest procedurą godną człowieka!

Niesamowite świadectwo nawrócenia lekarza pracującego w klinice in-vitro

Pan Jacek pracował w jednej z największych przychodni oferujących metodę in-vitro. Sądził, że to jego największy sukces w życiu. Był małym „bogiem” dającym szczęście parom pragnącym mieć dziecko. Ekonomicznie powodziło mu się dzięki temu świetnie. Pewnego dnia jednak odezwał się Pan Bóg do niego. Nastąpił nagły zwrot.

Kuzynka w 2011 roku dowiedziała się że ma chorobę nowotworową z przerzutami. Lekarze nie dawali już żadnych nadziei na przeżycie. Jacek zaczął się łapać wszystkich możliwości aby uzdrowić kuzynkę. Dowiedział się o charyzmatycznych modlitwach o uzdrowienie i rekolekcjach. Tam poznał żywego Jezusa, który zwyczajnie zaczął przemieniać jego serce.

W trakcie rekolekcji ludzie mówili dziwnymi językami i ja racjonalista trudno to przyjmowałem, ale z tyłu za mną drobna dziewczyna zawyła nagle niskim głosem. Wtedy zrozumiałem że to jest prawda i przyszedł Jezus z pokojem i ukojeniem serca. Po tych rekolekcjach zacząłem widzieć świat w innym oświetleniu.

Zacząłem dostrzegać kłamstwo i oszustwo szatana, świat wyglądał jak w programie „Truman Show”. Zacząłem zadawać sobie pytania czy to co robię jest na pewno dobre? Jezus powoli i delikatnie wyprowadzał mnie z błędów w których żyłem.

Obejrzyj całe świadectwo Jacka!:

źródło: http://www.kierunkowskaz.net/niesamowite-swiadectwo-nawrocenia-lekarza-pracujacego-w-klinice-in-vitro_a_49.html

przeczytaj także: Dlaczego metoda in vitro jest zła?

 

, 2016-01-27

Lekarz poznał że in vitro zabija dzieci i nie jest procedurą godną człowieka!