Znak końca czasów?

Za Romanem wieści z pielgrzymki wokół Polski:

Darek zakończył wczoraj swój odcinek pielgrzymki w Branicach. Tam przekazał ikonę i różaniec Tomkowi, ktory dziś rano wyruszył na wschód wzdłuż granicy w kierunku Wisły.
Od dziś pielgrzymka wchodzi w tajemnice światła różańca świętego.

rosary1Darek opisał wydarzenie, które miało miejsce w piątek…

„Głubczyce-Branice – piątek 16 czerwca 2017r. – godzina 15-16

Idąc tego dnia do Branic pomiędzy Lwicami a Michałkowicami nadciągnęły czarne chmury i wiatr. Ale nie było zwyczajne zjawisko atmosferyczne. Było to jak zapowiedź czegoś katastroficznego. Modliłem się Ave Maria, żeby mi się nic nie stało, bo nie miałem możliwości gdziekolwiek w tym momencie, aby się schować. Droga, żywioł i ja sam pośrodku tego, co miało za chwilę się wydarzyć.
Szedłem w kierunku południowym, a niebo podzieliło się na stronę wschodnią i zachodnią. I na obu tych stronach zaczęły się tworzyć kłęby czarnych warstw nieba sięgających aż za horyzont. Nigdy dotychczas nie widziałem takiego zjawiska. Te czarne chmury przypominały czarny dym unoszący się jak po jakiejś katastrofie. Było to naprawdę dziwne i przerażające zjawisko. Towarzyszył temu ogłuszający huk wiatru, który wyginał gałęziami rosnących drzew, a i gdzie niegdzie słyszałem jak pękają konary. W oddalonej wiosce wyć zaczęły syreny strażackie. Rozpoczęła się i burza, którą w oddali widziałem po zachodniej stronie. A ja non stop odmawiałem Zdrowaś Maryjo.
I wtedy Niebo wysłuchało moich modlitw. Pośrodku nieba pojawił się niewielki wolny pas rozdzielającą część wschodnią i zachodnią. Pojawiło się Słońce, które miałem wrażenia, a wręcz pewność prowadzi mnie i jest dokładnie nade mną. Żywioł trwał nadal. Modlitwa trwała nadal. Syreny wyły. Samochody mnie mijały, nikt się wtedy nie zatrzymał, tak jakby wszyscy uciekali myśląc tylko o sobie. Ale czy tak naprawdę mogli gdziekolwiek uciec…?
I tak idąc, spoglądam w pewnym momencie w górę nieba i widzę, że po prawej stronie Słońca pojawia się niebieski obłok (pośród tego całego czarnego horyzontu) i w środku niego pojawia się w białej poświacie postać kobiety. Miała na głowie koronę i szeroka spódnicę. Była cała biała na tym tle niebieskiego nieba. W jednej chwili ugięły się pode mną nogi. Bo był to tak oczywisty znak, że w tym momencie wiedziałem, iż po prawej stronie Słońca pojawiła się Ona.
Królowa nieba i ziemi!
Królowa nieba i ziemi pokazała całą swoją potęgę i wskazała drogę Słońca, którą winniśmy podążać. Drogę naszego Króla Królów i Pana Panów Jezusa Chrystusa! Drogę, w której nic nam nie grozi.
sam2Idąc w tym żywiole nie spadła na mnie żadna kropla deszczu. Nie spadł na mnie żaden konar czy nawet przysłowiowy liść z drzewa, choć nawałnica trwała nadal.
Każdy może sam wyciągnąć swoje wnioski. Można i nie wierzyć.
Ale Duch Święty dał jednoznaczny przekaz tej sytuacji. Jest on znakiem ochrony dla całej drogi różańca do granic. Był także jednoznacznym znakiem panowania Nieba nad światem. I był również jednoznacznym znakiem upływającego czasu dla nawrócenia się pojedynczego człowieka i świata. Oraz, że zachód i wschód świata to obecnie czarna głęboka noc, a nad Polską jest pas Słońca i to jest dla nas jedyna Droga, Prawda i Życie a Maryja jest Tą i Jej Niepokalane Serce, która nas w pełni wiary do niej bezpiecznie doprowadzi.
I na koniec:
Matka Boża, która chroniła mnie w całej mojej drodze i wspierała, na koniec doprowadziła mnie do Branic do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej, gdzie siostry udzieliły mi gościny i gdzie zakończyłem swoją dwutygodniową pielgrzymkę.
Chwała Panu!
Ave Maria!”

Reklamy
Znak końca czasów?